Umów wizytę
Dzień ojca
BLOG

Tata fizjoterapeuta – pierwsze kroki w ojcostwie

Powrót do bloga

Mam na imię Michał i jestem fizjoterapeutą dziecięcym, ale przede wszystkim jestem tatą.

Mój syn ma 13 miesięcy, ale tatą jestem od 21 miesięcy. Dziwne? Nie.

Uważam, że tatą zostałem w dniu kiedy byliśmy razem z żoną na pierwszym badaniu USG i usłyszeliśmy od lekarza: „Gratulacje, będziecie Państwo mieli dziecko”. Od samego początku przeplatała się ogromna radość ale też myśl co zrobić żeby być najlepszym tatą dla mojego dziecka. Przez całą ciążę, każdego dnia dużo mówiłem do brzucha mojej żony wierząc, że ta Mała Istota mnie słyszy. Czytałem bajki, wierszyki tak aby moje dziecko znało głos swojego taty.

W końcu przyszedł ten najpiękniejszy dzień – dzień porodu i spotkania

Wielu kolegów opowiadało mi, że są to ogromne emocje. Słuchać to jedno ale przeżyć to… nie do opisania. Pamiętam doskonale każdy moment z bloku porodowego. Kiedy położna poprosiła mnie o podanie pampersa – płakałem tak, że nie potrafiłem otworzyć opakowania. Były to łzy dumy, radości, szczęścia – oto na świecie pojawił się on – mój syn. Każdy kolejny moment był równie piękny i szczęśliwy. Mogłem przytulić mojego synka, ucałować go, spojrzeć mu w oczy i powiedzieć jak bardzo go kocham. Po serii wizyt w szpitalu położniczym nadeszła ta piękna chwila – odebrać żonę i syna ze szpitala i zabrać ich do domu. Fotelik samochodowy sprawdziłem 5 razy, czy aby na pewno dobrze go zamontowałem. Przejazd przez miasto autem był identyczny jak na egzaminie na prawo jazdy – zgodnie ze wszystkimi przepisami ruchu drogowego.

Nadeszły pierwsze dni w domu

Wydawało mi się, że nic nie może mnie zaskoczyć. Przecież pracuję z dziećmi. Moi najmłodsi pacjenci mają po kilka dni… jednak kiedy w grę wchodzą emocje wszystko się zmienia. Pamiętam doskonale jak powiedziałem do żony, że odkąd Mikołaj pojawił się na świecie to mam wrażenie, że wszystko co wiem o dzieciach to nic! Mijały dni, tygodnie. Uczyliśmy się siebie nawzajem z moim synkiem. Każdego dnia bardzo ważne było dla mnie to, aby okazywać moje uczucie do niego, nie wstydzić się tego. Dlatego nawet pielęgnacje takie jak zmiana pampersa trwały dużo dłużej niż standardowo, ponieważ przy okazji musiała odbyć się seria całusów. Dalej pielęgnowaliśmy zwyczaj czytania bajek, a gdy morzył Mikołaja sen to układałem go sobie na klatce piersiowej, żeby czuł moją bliskość.

Innym aspektem spajającym naszą ojcowsko-synowską więź są wspólne spacery. Nie tylko w weekendy kiedy jestem cały dzień w domu, ale także w tygodniu po pracy. Podczas takich spacerów zawsze opowiadam Mikiemu o tym co mijamy, co widzimy. Teraz sytuacja się trochę zmienia, ponieważ rolę przewodnika przejmuje mój syn, który bardzo zaangażowanie na spacerach wskazuje interesujące go przedmioty, sprzęty, rośliny czy zwierzęta a ja staram mu się w ciekawy sposób o tym opowiadać.

Wspólny czas to także wspólna zabawa

To już trochę taki nasz zwyczaj, że rano zanim wyjdę do pracy spędzamy chociaż kilka chwil razem na wspólnej zabawie. Po moim powrocie do domu również się bawimy, ale także staram się włączać syna w męskie zadania takie jak drobne naprawy w domu.

Dzień narodzin mojego syna był jednym z najpiękniejszych i najszczęśliwszych dni w moim życiu. Kiedy pierwszy raz usłyszałem słowo: „tata” ponownie wypełniła mnie ogromna duma i radość. Każdy jego uśmiech jest jak plaster miodu na moje serce. Dodaje sił. Po powrocie z pracy, kiedy wypełnia mnie zmęczenie wszystko się zmienia kiedy wchodzę do domu. Na dźwięk klucza w zamku Mikołaj zjawia się w przedpokoju z prędkością światła z nadzieją, że mnie zobaczy. Wyciągnięte małe rączki, uśmiech i jedno przesłanie – tato chodźmy się bawić.

Odkąd pamiętam miałem marzenie, żeby zostać tatą

Odkąd nim zostałem zastanawiam się co robić i jak, żeby być dla mojego syna jak najlepszym tatą. Nie ma do tego żadnej instrukcji, rady. Nie znajdzie się podpowiedzi w wyszukiwarce internetowej. Wiem jedno, że taka instrukcja jest w moim sercu i wszystko co robię z miłości do mojego dziecka sprawia, że mój syn czuje się bezpieczny i szczęśliwy. Kocham mojego syna najmocniej na świecie i nie wstydzę się o tym mówić i tego okazywać. Mam na imię Michał i jestem tatą. A jaka jest Twoja supermoc?

 

Autor: Michał Gromadziński